1. Że noworodek tylko śpi, robi w pampersy i, od czasu do czasu, płacze.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy proporcje okazały się odwrotne. Noworodek (mój) głównie płakał, owszem pomiędzy również dużo spał, a od czasu do czasu jadł i robił w pampersy. I najlepsze, nie było ( i nie ma do tej pory) w tym wszystkim regularności.

  1. Że karmienie piersią jest szybkie, proste i przyjemne już od pierwszego przystawienia.

A mleko z piersi, tuż po porodzie, leci niczym złoty deszcz. Początki drogi mlecznej nie były łatwe. Obawa o brak pokarmu po cc, późniejszy nawał, zapalenie piersi, poranione brodawki – to tylko niektóre przeciwności podczas karmienia piersią. Owszem, po jakimś miesiącu, wszystko się ustabilizowało i karmienie piersią jest naprawdę super sprawą. Ale nieco się zdziwiłam.

karmienie piersią

  1. Że będę kładła dziecko do łóżeczka.

„Dziecko powinno spać samo w łóżeczku i uczyć się samodzielności już od pierwszych dni życia” – tak mówiłam, a co najlepsze tak też myślałam. Już w szpitalu chciałam go mieć jak najbliżej, czyli przy piersi na moim łóżku. Wiecie co było dalej? 🙂

czy dziecko spi w lozeczku

  1. Że uda mi się wychowywać bezsmoczkowo.

W tym wypadku nie byłam taka harda i uparta. Dałam sobie prawo wyboru. Stwierdziłam, że jeśli syn nie będzie potrzebował smoczka, to na siłę nie będę mu go wpychać. Jednak dla bezpieczeństwa uwzględniłam go w wyprawce, i co więcej, w tzw. torbie do szpitala. W sumie nie wiem, czy domagał się smoczka czy nie, ale dostał go już trzeciego dnia w szpitalu.

wychowanie bezsmoczkowe

  1. Że do dziecka będę mówiła „ludzkim głosem”.

Szczekanie, miauczenie, kwakanie – tak robią tylko dziwacy, którzy wygłupiają dzieci. A więc tak, jestem dziwakiem!

  1. Że będę miała czas na wszystko.

Albo prawie na wszystko. Aktualnie, muszę bardzo mocno kombinować, aby oprócz potrzeb fizjologicznych, robić coś „dodatkowo”. Powiecie pewnie „Taa, a czas na rysowanie masz i jeszcze blog”. Od czegoś są weekendy i drzemki dziecka…

  1. Że będę kupować ubranka tylko! używane.

50 zł za pajaca? No żart jakiś. Za 50 zł można kupić całą pakę ubranek na Olx. Ok, można i nie raz kupiłam. Nie zawsze jednak da się znaleźć wszystko, czego się szuka. Nie zawsze z jednej paczki podoba mi się wszystko, a kupowanie pojedynczych sztuk wiąże się z opłatami za przesyłki. Pewnie i tak wyjdzie taniej, ale niektóre nowe ubranka są takie słodkie i piękne, że nie jestem w stanie się oprzeć. Wiecie, o czym mówię…?

  1. Że warta nocna przypada tylko mi, a mąż musi odpocząć, bo idzie do PRACY (zarabiać pieniążki :)).

Że niby zajmowanie się dzieckiem to nie praca, powiecie? Czasami mam wrażenie, że to praca 24/ha na dobę, bez wolnych weekendów, przerw (no chyba, że podczas drzemki bąbelka), urlopów, i dodatkowo, nikt za nią nie płaci (no ale, ale 500+ przecie). Uśmiech bąbelka wynagradza wszystko – ale zapłacić rachunków nim się nie da. 🙂 Szczerze, to po jakimś miesiącu, miałam gdzieś, że mąż „musi” się wyspać. I nie, nie oznacza to, że zmieniamy się, zgodnie z równouprawnieniem, co 2 godziny. Jednak, kiedy „usypiasz” dziecko przez 5 godzin, a ono nie współpracuje, a jest godzina 5:00 rano, to wybaczcie, ale fizycznie i psychicznie jest ciężko. A mąż wtedy ostentacyjnie przekręca się na drugi boczek…

  1. Że jestem niezniszczalna.

Tak myślałam! Bardzo szybko przekonałam się, że to nieprawda. Całą ciążę znosiłam świetnie, wręcz książkowo. Zero komplikacji, dosłownie. Nawet przytyłam tylko 10 kg. Może pod koniec było mi już trochę ciężko, ale to przez upały (rodziłam w lipcu). Za to połóg – okropieństwo. Po cesarskim cięciu naprawdę bardzo szybko doszłam do siebie. Problemy zdrowotne zaczęły się po wyjściu ze szpitala. Problemy to może zbyt duże słowo, ale dolegliwości. Mimo, że był lipiec, przeziębiłam się. Brak snu (karmienie co 1-3 godziny), nawał, a potem zapalenie piersi – to czynniki, które nie sprzyjają w powrocie do zdrowia. I w takim momencie wiesz już, że ze zdrowiem nie ma żartów.

  1. Że nic się nie zmieni

Zmieniło się wszystko. Kropka.

 

I pewnie znalazłoby się tego więcej. 😆

Spread the love
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

3 thoughts on “Co ja sobie myślałam???

  1. Super Ci to wyszło 😊 piękna kwiecista MaDeczka 😍 obyś miała czas na wiecej 🤗 i życzę w końcu przesłanych nocy 😚

  2. Zgadzam się w 200%. Co miesiąc mówię, że poprzednie miesiące były gorsze a teraz jest lepiej. Przechodzimy teraz okropny czas: młody nie chce leżeć a siedziec nie potrafi 😶 jest ciężko, bo nasze matki są 70 km od nas. Z drugiej strony ich rady sprzed wieków uświadamiają, że jednak dobrze, że jesteśmy sami…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close
Close

Social Slider